Pasterstwo

Wysokie góry i malownicze górskie łąki tworzą koloryt głównie środkowej i północnej Słowacji. Tam, gdzie są górskie łąki, znajdziemy również stada owiec z pasterzami, psami i koszarami, jednym słowem bacówki.

Pasterstwo przeniknęło do nas dzięki pasterskiej kolonizacji, w głównej mierze, w środkowej Słowacji w XV wieku. Górskie łąki i górzystość tych terenów nie sprzyjała chowu innego dobytku, a także uprawianiu ziemi, tak jak na niżej położonych terenach. Jednak owcom i kozom takie otoczenie doskonale odpowiada. Dlatego właśnie tu rozwinęło się pasterstwo, czyli chów owiec dla wełny, mleka i mlecznych produktów takich jak ser, bryndza czy żętyca.

Tradycyjną bacówkę tworzył drewniany szałas i ogrodzenie, gdzie owce spędzały noc, czyli koszar. Bacówką kierował baca, który przydzielał pracę pasterzom i juhasom (młodym pomocnikom). Pasterze żyli od wiosny do jesieni na bacówkach z dala od ludzkich domostw, a tylko na zimę owce zaganiali do wsi. Ponieważ żyli większą część roku skazani sami na siebie, przejawiali dużą zręczność w wyrobie, a głównie w estetycznym wyrabianiu naczyń.

Te motywy do dziś zachowały się w Słowackiej kulturze, głównie zdobienie czerpaków (naczynia do picia żętycy), warząchwi, gelety (naczynie służące do magazynowania i przenoszenia bryndzy, używane również przy dojeniu), zdobienie ciupag (służyły pasterzom do podpierania się podczas wypasu owiec na trudnych terenach, a także do rąbania drzewa i obrony przed niedźwiedziami i wilkami) oraz form na ser i oštiepky (oscypki).

Pasterza można było poznać dzięki klamrowym paskom, zdobionym torbom i innym przedmiotom dziennego użytku. Do typowych należały muzyczne instrumenty takie jak piszczałki, dudy i oczywiście fujara, która dostała się na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. O tym jak bardzo pasterstwo zakorzeniło się w naszej kulturze i w naszym folklorze świadczą również nasze potrawy.

Bryndzové halušky stały się słowacką narodową potrawą, bardzo popularne są też oštiepky i wędzone sery, bryndza (nasolony ser owczy, który pozostawia się, aby dojrzał, a potem nasoli i wałkuje – tak się wyrabiało kiedyś twardą bryndzę, bo jeszcze nie znano przepisu na dzisiejszą miękką), czy żętyca (napój wyrabiany po zagrzaniu serwatki).

Autor: Tomáš Belko

Źródło: PKO - Kultúrne a informačné stredisko